sobota, 6 czerwca 2015

Która Era?



  Cześć Kochani!
     Po długiej przerwie wracamy. ;) Zaczniemy trochę luźniej, notką tematyczną. Na opowiadanie musicie jeszcze chwilę poczekać. Cierpliwości! Mamy nadzieję, że notka się spodoba.

                                                                                                                                             Billie

PS: Jeśli macie do nas pytania zachęcamy do pisania emaili lub wiadomości prywatnych na naszym facebooku. Do zakładki z pytaniami niestety zaglądamy rzadko, a chcemy odpowiadać na każde Wasze pytanie. ;)


 


    Ostatnio razem z Dianą zastanawiałyśmy się, która era podoba nam się najbardziej. I tak zrodził się pomysł na tą notkę. Jesteśmy ciekawe, którą erę lubicie najbardziej i dlaczego. Osobiście ciężko mi się zdecydować. Michael był świetny w każdym okresie. Nie potrafię wybrać jednej ery ale myślę, że bardziej podoba mi się Michael w czasach od Bad aż po This is it. Diana natomiast uwielbia czas od off the wall  do Bad, więc żartobliwie ujmując, dzielimy się na pół ;)

Dla przypomnienia przybliżymy Wam poszczególne ery. ;)

OFF THE WALL ( 1979 )

Ten okres uważa się za przełomowy w karierze Michaela. Jego kariera nabrała wtedy tempa. Świecące stroje, powoli zanikające afro. ;) 




THRILLER ( 1982 )

Charakterystyczne marynarki, trochę zmieniona fryzura, prawdziwy szał na białe skarpetki.



BAD ( 1987 )
Michael w roli złego chłopca. Obcisłe czarne spodnie, mnóstwo ćwieków. Wysokie ciężkie buty.



DANGEROUS ( 1991 )

Przewodnim motywem w tej erze, jak i w HIStory, są mundury.





HIStory ( 1995 )

Koncerty: Przede wszystkim strój kosmonauty. Złoty kombinezon, a do tego hełm. 



INVINCIBLE ( 2001 )

Fryzura Michaela w tym etapie życia znacznie się różni od poprzednich. Michael preferuje długie i proste włosy. Jego stroje wciąż są eleganckie i tworzone tylko dla niego.



THIS IS IT ( 2009 )

Michael wraca do fryzury z czasów Dangerous. Osobiście uważam, że dodało mu to uroku. Strasznie mi się to podoba. 




A Wam, która era podoba się najbardziej?

wtorek, 26 maja 2015

POWRÓT



Kochani! 

     Dopiero teraz wracamy do żywych niestety. Ja na przykład w tym tygodniu zaczynam wakacje, ponieważ w poprzednim miałam jeszcze matury ustne oraz rozszerzenia. 
Nowa notka pojawi się w ciągu najbliższych dni!  Obiecuję teraz nadrobić opowiadania które do tej pory czytałam, może pojawili się jacyś nowi blogerzy? Cieszę się że wracamy, tęskniłam! ;)

Diana 








niedziela, 22 marca 2015

OGŁOSZENIA! :)

Witaaaajcie Kochani!


(mamy nadzieję, że ktoś jeszcze nas odwiedza)
Nie dodajemy ostatnio postów, bo w tym półroczu ostro uczymy się do matury! :/
Teraz powinna być moja kolej pisania notki... (Diana)
Chciałam was strasznie przeprosić. Może dla tych którzy jeszcze mają daleko do matury, albo dla tych którzy ją zdali zasłanianie się nią wydaje się być głupim pretekstem Ale jednak....
Przerasta mnie to wszystko. Będę pisać 4 rozszerzenia (nie wiem po co xd) Ale każde z nich opiera się także na wypracowaniach. I kiedy mam w tygodniu przygotować wypracowanie ok 4 stron na polski, historię, wos i jeszcze coś na angielski, to po prostu nie mogę patrzeć na kartkę i długopis. Kończy się marzec, a ja coraz bardziej panikuję, że jeszcze mam tyle do powtórzenia i się nie wyrobię. A i jeszcze łapie mnie depresja że za miesiąc będę  musiała pożegnać już ostatecznie szkołę ;/ 
Wybaczcie.
1. To nie jest tak, że nie chce mi się czytać waszych opowiadań, po prostu ja teraz już nawet lektur nie czytam bo brakuje mi czasu. Wszystko nadrobię już za 1,5 miesiąca. Uwielbiam was bloggerki! Przepraszam za brak komentarzy i wgl. ;/
2. Zaraz po maturze ostro bierzemy się za powrót do żywych, częste notki i promocję bloga. W końcu będziemy mieć cztery miesiące wakacji! 
3. Jeśli ktoś to czyta, niech skomentuje, bardzo chciałbyśmy wiedzieć czy ktoś jeszcze czeka ;)

Zatem do zobaczenia w MAJU! ;)

Diana

sobota, 24 stycznia 2015

OPOWIADANIE - część 29.

Hej Kochani!
Dziękujemy za wszystkie miłe komentarze z Waszej strony. Bardzo się cieszymy, że wciąż jesteście z nami! To strasznie miłe! 
Z radością zapraszam Was do lektury kolejnej części opowiadania!



        Z wrażenia opadłam na łóżko. Oczy miałam jak dwa księżyce w pełni i buzie szeroko otwartą. Z niedowierzaniem patrzyłam na podekscytowaną przyjaciółkę. Byłam w szoku. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. W końcu Michael przerwał mój stan uśpienia. 

- Moje gratulacje Stacy! Co za niespodzianka! 
- A Ty Lauro? Nie cieszysz się? - zapytała Stacy
- Nie... To znaczy tak. Jasne, że się cieszę. Po prostu mnie strasznie zaskoczyłaś. - wstałam i przytuliłam ją. - Obiecaj tylko, że nie przestaniemy się widywać. - wyszeptałam.
- Nie dopuszczę do tego. - odpowiedziała. 
- No to kiedy ślub? - zapytał Michael.
- W wakacje. Już się nie mogę doczekać! Lauro, musisz mi pomóc wybrać sukienkę, usadzić gości... wszystko!
- Jasne. Nie ma problemu. - uśmiechnęłam się.
- Będziecie gośćmi honorowymi? - pisnęła z radości Stacy. Popatrzyłam pytającym wzrokiem na mojego chłopaka. Wiedziałam, że przy jego sławie to nie będzie takie proste.  Nie mogliśmy od tak po prostu wparować na wesele. Zbiegli by się paparazzi, tłum fanek i zepsuła bym tym najważniejszy dzień w życiu mojej przyjaciółki. Kiwnął tylko lekko głową. Wiedziałam, że coś wymyśli. Byłam mu za to naprawdę wdzięczna. 
Tej nocy ani ja, ani moja  współlokatorka długo nie mogłyśmy zasnąć. Leżąc w łóżkach, ze zgaszonym światłem. Stacy była wciąż podekscytowana,  widać było, że nie mogła przestać myśleć o Tomie. Ja z kolei dzieliłam w sobie różne, skrajne emocje. Z jednej strony cieszyłam się, że moja najlepsza przyjaciółka ułoży sobie życie i byłam pewna, że trafiła na odpowiednią osobę. Niestety przerażał mnie fakt, że za kilka miesięcy przestaniemy razem mieszkać. Stacy przez te wszystkie lata w pewnym sensie należała do mnie, a ja do niej. Teraz nagle wszystko miało obrócić się do góry nogami. Z otchłani moich skomplikowanych i może niezrozumiałych dla innych przemyśleń wyrwał mnie cichy głos Stacy.
- Kocham Cię. Kocham Cię jak rodzoną siostrę, wiesz?
Moja twarz rozpromieniła się, chociaż zgaszone światło nie pozwalało tego nikomu dostrzec.
- Ja Ciebie również siostrzyczko.

                                                 * * *


         I tak ruszyły przygotowania do wielkiego ślubu Stacy i Toma.  W każdej wolnej chwili biegałyśmy razem dosłownie wszędzie: od sklepów z sukniami ślubnymi, przez kościół, piekarnie aż po sklepiki ze ślubnymi dekoracjami. Był czerwiec 1985 r. Razem z przyjaciółką byłyśmy w kolejnym już sklepie z odzieżą ślubną. Stacy ubierała kolejną suknię w jednej z przymierzalni.

- Do wesela niecały miesiąc, a ja wciąż nie mogę znaleźć idealnej sukni. - narzekała.
- Przymierzałaś już chyba ze sto wzorów! Kilka z nich na prawdę było pięknych! Nie marudź tyle, bo w końcu nic nie znajdziesz. - odparłam.
- Nie bądź taka cwana. Moja kreacja musi być perfekcyjna! - powiedziała. Po czym dodała. - Gotowa?
- Tak. Chodzi i pokaż się.
Moim oczom ukazała się przepiękna długa aż do ziemi śnieżnobiała suknia. Była naprawdę wyjątkowa. Z jednej strony klasyczna długa, z rozkloszowanym dołem, ale miała także w sobie nutę awangardy, gdyż odsłonięte ramiona w sukni ślubnej rzadkością.  Niewielkie bufki zaczynały się znacznie niżej, a reszta rękawa była pokryta koronką. Stacy wyglądała olśniewająco.

- Wow... - wyszeptałam.
- I tyle? - zaśmiała się przyjaciółka.
- Wyglądasz niesamowicie. Chyba Cię uduszę jeśli jej nie kupisz. - odparłam. 
- Tak uważasz? Myślisz, że się spodoba Tomowi?
- Uwierz mi, że tak. Wyglądasz bajecznie.
- Może masz racje. Chyba się zdecyduje. - Stacy uśmiechnęła się do mnie. - Dasz wiarę? Wychodzę za mąż! - przyjaciółka podeszła bliżej i usiadła na kanapie obok mnie. - Wszystko układa się idealnie! A Ty?! Ty spotykasz się z Michaelem J... - mocno szturchnęłam ją w bok. - Auu. - wykrztusiła. Sprzedawczyni obdarzyła nas dziwnym spojrzeniem i wyszła z pokoju.
- Ciszej. Wiesz, że wolę się z tym nie obnosić. 
- No tak. Zapomniałam. Wybacz, po prostu jestem tak strasznie szczęśliwa! 
- No ja też. - uśmiechnęłam się. Stacy miała racje. Mimo utrudnień, jakie niósł ze sobą związek z Michaelem, byłam na prawdę szczęśliwa. Marzyłam, żeby tak już było do końca.

                                                ***

27 lipca 1985

       Stałam w domu Stacy, ubrana w fioletową zwiewną sukienkę z włosami upiętymi w kok. Pomagałam Stacy w ostatnich przygotowaniach. Michaela nie widziałam od rana. Nie wiedziałam nawet czy go poznam. Nie chciał zdradzić jak będzie wyglądał jego kostium, a ja nie dopytywałam. Wiedziałam, że sprawi mu to dużo radości. W sumie ja też będę mogła się przy tym zabawić. Pewnie Michael zaczeka zanim mi się ujawni. Z ukrycia będzie się śmiał widząc jak zaczepiam obcych ludzi i sprawdzam czy czasem nie są oni moim chłopakiem. Uśmiech sam wyskoczył mi na buzię.
- Co Cię tak cieszy? - spytała zdenerwowana Stacy.
- Nic, nic. - odparłam. 
- Wszystko gotowe? Kwiaty są? Tort już przyjechał? Matko, tak strasznie się stresuję.
- Wyluzuj się. To ma być najpiękniejszy dzień Twojego życia. O nic się nie martw. Zajęłam się wszystkim. - próbowałam uspokoić przyjaciółkę. 
- Dziękuję. 
- A teraz chodźmy za nim się spóźnimy. 
Ceremonia nie trwała długo. Na początku było trochę zamieszania. Drużba Toma zaspał i zapomniał przynieść obrączki. Na szczęście zdążył po nie wrócić. Godzinę później Stacy i Tom oficjalnie byli już mężem i żoną. Przyjęcie weselne odbyło się w małej restauracji na końcu miasta. Wszyscy goście się już bawili, a ja wciąż nie mogłam znaleźć swojego faceta.
- Lauro! - usłyszałam za sobą głos Stacy. - znalazłaś go już?
- Nie. To przestaje być śmieszne. - W tym samym momencie ktoś chwycił mnie za rękę. Przestraszona aż odskoczyłam. Odwróciłam się. Stał za mną gruby, siwy mężczyzna. Zarost przysłaniał mu praktycznie całą twarz. Nosił ogromne okulary, zza których wyglądały brązowe oczy. Te oczy.
- Mike! - szturchnęłam go. 
- Haha. Udało mi się co? - zadowolony z siebie, śmiał się do rozpuku. 
- Okej, przyznaję. Udało Ci się. - uśmiechnęłam się.
- Czy mogę prosić Panią do tańca? - zapytał przez łzy.
- Z miła chęcią. - odparłam podając mu dłoń. Wszyscy goście bawili się wyśmienicie. Muzyka nie przestawała grać, ludzie nie przestawali tańczyć. Przyznajeę że dawno się tak nie bawiłam. Szaleliśmy z Michaelem do upadłego. W pewnej chwili podbiegła do mnie Stacy.
- Lauro. Na wesele wtargnęli paparazzi. Szukają Michaela.
- Co?! Ale jak to? - byłam w szoku. Jakim cudem oni się dowiedzieli? Michael był na prawdę dobrze ukryty pod kostiumem. Ja miałam problem z tym, żeby go rozpoznać! A byłam jego dziewczyną! 
- Nie wiem, nikomu nie mówiłam! Po za Tomem, ale on by się nie wygadał! 
- Trzeba ich stąd wyrzucić. - odparłam. - Michael, Ty lepiej się do nich nie zbliżaj. Lepiej ich nie naprowadzać na Twój trop.
- Dobrze. Postaram się nie rzucać w oczy. - powiedział. Ja razem z przyjaciółką udałyśmy się w stronę namolnych, nie dających spokoju paparazzi.
- Przepraszam. To impreza prywatna i nie mają tu panowie wstępu. - zaczęłam.
- Szukamy kogoś. Mamy informacje, że tu jest. 
- Nadal nie uprawnia to panów to przebywania tu. A jeśli wolno, kogo szukacie? - zapytałam.
- Michaela Jacksona. 
- Ah tak. Widzicie panowie, Michael Jackson siedzi przy tamtym stoliku razem z papieżem i Dianą Ross. - odparłam uszczypliwie.
- Bardzo śmieszne panienko. Nie wyjdziemy póki nie zrobimy dobrych zdjęć. 
- Proszę opuścić ten teren zanim wezwę policje. 
- Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz panienko. - Mężczyzna zaczął zbliżać się w moją stronę.
- Zostaw moją dziewczynę. - za sobą usłyszałam głos Michaela.

Billie&Diana

sobota, 10 stycznia 2015

Niewydane utwory.

Cześć Kochani!
Dziś będzie luźna notka ale mam nadzieję, że Wam się spodoba. 

Ostatnio odkryłam pewną, niewydaną piosenkę Michaela. Zakochałam się w niej od pierwszej chwili! Nie potrafię wyrazić tego co czuje słuchając tej piosenki. W pierwszej chwili łzy popłynęły mi z oczu. 



Kolejną piosenką, która nie została wydana jest "I am a loser". Kolejny bardzo piękny utwór. Smutny ale piękny.




Jest jeszcze " Days in Glouchestershire ".




Jak Wam się podobają? Co o nich sądzicie?

~ Bille





piątek, 9 stycznia 2015

Wyjaśnienia.

Hej wszystkim!
Z racji, że ostatnio co raz więcej z Was zaczęło dopytywać się czy żyjemy etc. postanowiłam wyjaśnić kilka spraw.
Przez ostatni czas nie bardzo miałyśmy kiedy coś naskrobać. Wydawać by się mogło, że powinnyśmy czas znaleźć bo były święta i masa wolnego. Otóż problem był. A dodatkowo ja miałam prawą rękę w gipsie. Dlatego na blogu nic się nie pojawiało.
Na prawdę o Was i o blogu nie zapomniałyśmy. Mamy masę pracy i czasami jest ciężko. Zrozumcie. Postaram się w ten weekend dodać notkę, może nawet dwie.
Mam nadzieję, że wciąż tu jesteście.

Billie.

niedziela, 23 listopada 2014

Michael Jackson is Alive???

Hej!
Na życzenie jednej z naszych czytelniczek przedstawiamy Wam notkę dotyczącą śmierci Michaela. 
Na pewno wiecie, że jest wiele spekulacji na ten temat. Jest wiele osób, które uparcie twierdzą, że nasz Król żyje. 
Co my na ten temat sądzimy? Według nas Michael niestety nie żyje. Spójrzmy prawdzie w oczy. Czy gdyby żył pozwolił by na to, żeby Paris próbowała się zabić? Zostawiłby ją w tak trudnej chwili samą? Oczywiście, że nie! 
Nie będę ukrywać. Zaraz po śmierci Michaela wierzyłam w to, że może żyje. Kto by tego nie chciał? Wszyscy wolelibyśmy, żeby MJ był wciąż z nami. Z biegiem czasu jednak zrozumiałam, że prawda jest bolesna. 
Zastanówmy się też. Czy gdyby Michael żył powrót byłby dla Niego dobry? Zaraz po jego śmierci rozniosły się pogłoski, że kilka osób odebrało sobie z tego powodu życie. Jeśli to prawda, rodziny tych osób na pewno sprawiłyby Michaelowi wiele przykrości. Nie mówiąc już o brukowcach, które znowu zatrułyby Mu życie. Minęło już ponad 5 lat. To już na prawdę wystarczająco dużo. Musimy się wreszcie pogodzić z tym jaka jest rzeczywistość. Chcemy czy nie Michael niestety odszedł. Dla nas wszystkich jest to bolesne. 
Uważam, że te plotki o jego rzekomym życiu powinny zostać zaprzestane. Takie informacje na pewno sprawiają ból jego dzieciom. 




REST IN PEACE! 
Michael Jackson 1958 - 2009

You will be always in our hearts!



Love, Billie.